tomekcb
grzesiekcb
agnieszkacb
arturcb
maciekcb
logo tlo
logo tlo
aaa
HISTORIA PEWNEGO ZESPOŁU  
1999 - 2002

Mińsk Mazowiecki to małe miasto. Życie toczy się tu wolniej niż gdzie indziej. Taki Matrix inaczej. Prawie wszyscy się znają, czy to z pracy, ze szkoły, z knajpy, z imprezy, z koncertu, z widzenia… Bliskość Warszawy nie zmanierowała na szczęście mieszkańców, nie licząc „dresów” oczywiście, bo ci są wszędzie tacy sami.
Jest rok 1999. Stara stolarnia po wschodniej stronie miasta. Ze środka słychać niepokojące dźwięki. W powietrzu unosi się woń papierosów marki miętowej i „siarczystego” wina „Balzac”… Zespół gra dobrze, choć niekoniecznie świeżo, zważywszy na ilość spożytego napitku. Wokalista daje z siebie wszystko. Trochę po szkocku, trochę po niemiecku, a najczęściej łącząc oba języki w jeden. Przesterowane gitary, basówka i bębny próbują ogarnąć całość. Próba trwa… Niestety szklane opakowania mają ZAWSZE za małą pojemność, więc piosenkom najczęściej brak zakończeń, bo trzeba przerywać aby wyskoczyć do sklepu…
  Nikt chyba wtedy nie wiedział, że oto zaczyna się pierwszy rozdział historii LOS ALAMOS. Mińsk Mazowiecki to małe miasto. Wystarczą dwie godziny, aby z użyciem swobodnego kroku, przejść je wzdłuż i w tak zwany
 szerz;-). Zaskakująco duża ilość sklepów z używaną odzieżą sprawia, że jesteśmy ubrani dosyć kolorowo i ładnie.

 



Rok 2001
. Nowa lokalizacja. Zamknięty na głucho warsztat samochodowy po zachodniej stronie miasta. Szatnia na piętrze. Wydaje się niedrogo, choć wilgoć nie pozwala na utrzymanie jedynego okna w pionie, a jest zima… „Słoneczko” na butli gazowej wyzwala jedynie większe zapotrzebowanie na różne napoje, a gitary dziwnie nie stroją. Łazienka (za duże słowo) jak skocznia narciarska (Małysz w dojeździe). Mimo wszystko powstają piosenki i teksty już z pominięciem szalonego „esperanto” ze strony wokalisty. Drugi rozdział historii LOS ALAMOS kończy się ambiwalentnie (trudne słowo):

Po pierwsze primo: pozyskaniem Małej Śpiewającej Damy z niskim altem w roli frontalnego głosu
Po drugie primo: wzmocnieniem ze strony nowego basisty
Po trzecie primo: uzupełnieniem brzmienia nowym gitarzystą
Ale po czwarte primo: stratami materialnymi w postaci zgubionego w śniegu zegarka Omega i opłatą za nadużytą elektryczność (stawka jak za całe ZOO we Wrocławiu).

Mińsk Mazowiecki to małe miasto. Jest w nim jednak coś, co pozwala słyszeć MUZYKĘ. Może to sąsiedztwo Jarmarku Europa? Może e-muły, kaazy i inne torrenty? Cóż, rzeczywistość jest taka, jaką wyPiSaliśmy sobie
sami. Jak mówi poeta „każdy ma takiego King Konga na jakiego zasłużył”.

 



Początek 2002
. Praca od podstaw. Nowy skład, nowe piosenki. Tylko hejnal z wieży Mariackiej pozostaje niezmienny. Można powiedzieć muzyczny standard. Dochodzi wkońcu do scenicznej prezentacji. Kto by pomyślał? Pub GALAKTYKA w Mińsku Mazowieckim zdecydował się na ryzyko. Nikomu nieznany zespół prezentuje piec autorskich piosenek plus cover, przed Gwiazdą o jakże wdzięcznej nazwie JAK WOLNOŚĆ TO WOLNOŚĆ. Wtedy właśnie tak naprawdę rodzi się LOS ALAMOS. Ktoś zada pytanie: a dlaczego LOS ALAMOS? A odpowiedź jest prosta: A BO TO DOBRA NAZWA! Po debiucie, oprócz kaca nie bylo żadnych laurów. Publiczność okazała się raczej wyrozumiała. Drugi ważny koncert odbył się we wrześniu. Zawodowa scena, światła i backline z prawdziwego zdarzenia. Sprawca tak dobrej oprawy był znany z poważnych przedsięwzięć producenckich, wrocławianin Maciej Marchewka. I tu już należy mówić o lokalnym sukcesie LOS ALAMOS. Piosenki same się nie piszą. Zwłaszcza te dobre. A dobre powstają w twórczych bólach. Kiedy minęło natchnione oszołomienie, LOS ALAMOS rejestruje pierwszy materiał demo w studio SERAKOS.

Oczywiście w Warszawie, bo blisko. O tym, że za własne pieniądze nie warto nawet wspominać. W efekcie powstała płyta zatytułowana "NEW MEXICO - Demo No 1". Tak sie kończy trzeci rozdział historii LOS ALAMOS.

powrót